Od jakiegos czasu mieszkajac na prowincji stwierdzalem , ze moja pralka mi szwankuje.

A to nie dogrzeje wody albo przegrzeje, innym znow razem prala bez wody albo za krotko.

Pralka byla markowa i droga same szlachetne podzespoly wiec pierwsze podejrzenia padly na moja pomoc domowa. Niestety nie moglem dopuscic do dalszej degrengolady mojich ubran wiec wymienilem pomoc domowa.

Ta po 3 dniach powiedziala, ze pralke nalezy wyrzucic bo , no bo co? Nic, psuje wiec jest popsuta.Hym jako, ze nie mam pojecia o pralkach nakazalem rozwiazanie problemu zgodnie z wskazaniem nowej pomocy domowej( nomen omen ona tez nie zna sie na pralkach).

Teraz sasiedzi smieja sie ze mnie, bo brudny chodze,  pralki nie mam a pomoc domowa muszialem zwolnic.

Ale moj menager ciagle mi mowi, ze moge prac w liniowych tfu publicznych pralkach.